Ty, która nie możesz już dłużej udawać.
Kobieto, która wracasz do siebie.
Wiem, że już nie możesz.
Nie możesz dłużej udawać, że to życie, które zbudowałaś, Cię cieszy.
Nie możesz wstawać do projektów, które Cię duszą.
Nie możesz znosić relacji, które karmią się Twoją ciszą.
Nie możesz patrzeć na siebie bez tej nuty rozczarowania w oczach.
Ale też nie możesz tego nikomu powiedzieć na głos.
Bo przecież masz to wszystko, co „powinno wystarczyć”:
dom, klienci, marka, dziecko, nazwisko, ładne story.
I nikt nie wie, że Ty po prostu
przestałaś czuć siebie.
Wiem, bo byłam tam.
Wiem, jak to jest zarabiać dla innych, a samą siebie zostawiać na końcu.
Wiem, jak to jest chcieć odejść, ale nie mieć gdzie pójść, bo to, co czeka po drugiej stronie, to pustka.
A ta pustka przeraża.
Ale właśnie w niej
zaczynasz słyszeć siebie.
Prawdziwą.
Nie tę społeczną. Nie silną. Nieogarniętą.
Tę, która przez lata siedziała cicho pod skórą i szeptała:
„Nie zapomnij o mnie.”
To do niej dziś piszę.
I jeśli to czujesz –
już nie musisz się jej bać.
Ona jest Twoim powrotem.
Twoim rdzeniem. Twoim lustrem. Twoją przyszłością.
Gdzieś tam po drodze się pogubiłaś, gdzieś tam po drodze zapomniałaś siebie.
Ale pamiętałaś o tym by mężowi uprać koszulę niezbędną na jutrzejszy wyjazd. Kupić plastelinę dziecku do przedszkola, zrobić zakupy na 4 dni do przodu. Pamiętałaś by złożyć życzenia urodzinowe przyjaciółce i aby zadzwonić do mamy zapytać jak się czuje. Pamiętałaś, że trzeba już zarezerwować wyjazd na wakacje, i zrobiłaś listę rzeczy do spakowania. Pamiętałaś także, by wysłać sprawozdanie do księgowej i by wyprowadzić psa. Zapomniałaś tylko w tym wszystkim o sobie.
Tak jakbyś nie była ważna, choć to Ty jesteś odpowiedzialna za cały ten cyrk, i bez Ciebie – nie byłoby nic.
Nie ważne co mówią inni…
Bez względu na to czy są to hasła w stylu „inni mają gorzej”, czy „powinnaś być wdzięczna za życie jakie masz”.
A Ty tam w środku – kipisz. I nie potrafisz tego wytłumaczyć. Ale ja potrafię, ponieważ też tam byłam. Zaopiekowani byli wszyscy dookoła.
Tylko ja, taka smutna, momentami rozgoryczona, dla niektórych może nawet zrzędząca. Ale jeśli wypierasz siebie, to ona, Twoja prawdziwa „ja”, w końcu się buntuje. Ma dosyć. I zaczyna Cię sabotować.
Są momenty, których nie da się opisać słowami.
Nie dzieje się nic — a jednak wszystko.
Kobieta budzi się rano i coś w niej mówi: „Już nie mogę.”
Nie w złości. Nie w chaosie.
W cichym, bezdźwięcznym zmęczeniu, które zna tylko ona.
To nie jest wypalenie.
To nie depresja.
To brak siebie.
Cóż zrobić?
Powrót do siebie to nie luksus
To nie etap.
To wezwanie.
Nie przychodzi wtedy, kiedy masz wszystko gotowe.
Przychodzi wtedy, kiedy jesteś gotowa powiedzieć:
„Już nie chcę żyć nie-sobą.”
Jeśli to czujesz…
Nie musisz się już dłużej zbierać do kupy.
Nie musisz już dłużej milczeć.
Nie musisz już czekać na pozwolenie.
Wracaj.
Zaczniemy razem.
Kolejny etap
W moim świecie nie uczymy się działać.
Uczymy się być sobą – i dopiero wtedy działać.
To właśnie robi Rekonstrukcja Tożsamości™.
Nie buduje Ci nowej wersji.
Ona odsłania tę, którą już jesteś pod spodem.
Tę, która:
– mówi bez wstydu,
– wybiera bez lęku,
– zarabia bez kompromisu,
– czuje bez filtra,
– kocha bez grania roli.
Jeśli jesteś gotowa –
Zacznijmy Rekonstrukcję.
Nie programu.
Nie strategii.
Siebie.
Z miłością,
Z energią,
Z całą prawdą.
4 lata mojej transformacji skumulowałam w 3 miesiące.